Pierwszym krokiem w podróży ku spotkaniu siebie jest wejście na mate, ma ono służyć zaspokojeniu najważniejszych potrzeb, niemalże tak samo jak w piramidzie Masłowa. Jednym z takich impulsów dzięki któremu po raz pierwszy chcemy spróbować jogi może być choćby potrzeba postępującego stada.

 

Macie też czasem pokusę, by  podejrzeć świat, w którym przebywa wasz  przyjaciel? Załóżmy, że wiecie, że chodzi na jogę, wciąż o niej wam opowiada, więc z ciekawości pójdziecie, by sprawdzić o czym tak naprawdę jest ta cała jogowa historia. Wszyscy potrzebujemy akceptacji, wszyscy szukamy miłości i uznania, tym bardziej w czasach, gdy rodzina i przyjaciele emigrują, podróżują, zajęci swoim rozwojem i karierom zmieniają miejsce zamieszkania. Grupa jest nam potrzebna, od tysięcy lat wyrastaliśmy w grupie i razem z nią wzrastaliśmy, społeczność jest jak wapno dla naszych kości, bez niej pękamy w środku, rozsypujemy się w drobny mak. Joga ofiaruje nam grupę, a przy tym stała się platformą przyjaźni i wiedzy, a także  sensu istnienia dla wielu z nas. Poza tym jak nasi pierwotni przodkowie potrzebujemy ruchu i wysiłku  ukierunkowanego na cel. Już nie przemierzamy lądu, by znaleźć nowe miejsce dla naszej społeczności, nie musimy też polować, ale wciąż potrzeba nam jej do wewnętrznej równowagi. Widoku własnego potu, który kapie  z czoła przy wysiłku podjetym z wyboru jest bonusem za dobrze wykonane zadanie. Jednak dla niektórych nie grupa jest najważniejsza, dla tych, których boli i niedomaga ciało cała  historia będzie toczyć się wokół bólu i potrzeby zwiększenia  zasięgu  sprawności fizycznej. Inna część populacji decydując się na jogę dryfuje na fali w kierunku minionej młodości, ufając, że joga zatrzyma czas, a co najmniej postępujące procesy starzenia. Można tu zauważyć trzy główne trendy towarzyszące wyborowi jogi jako zajęć sportowych. Po pierwsze część z nas chce polepszyć swój wygląd , by czuć się bardziej atrakcyjnie, zdrowo i elastycznie. Inni przez jogę leczą swoje kontuzje albo chroniczne bóle, a  inni zdrowotne problemy z krążeniem czy gospodarką hormonalną. Są też tacy, którzy zamiast chodzić do psychologa wolą przyjść na jogę, pozytywnie zmęczyć się, nauczyć oddychać i znaleźć bratnią duszę, o którą w społeczności joginów nietrudno.

Motorem, który przyprowadził na jogę mnie,  prócz korzyści jakie szybko odnotowywało moje ciało, była świadomość,  że jutro już tu wrócę, a potem będę wracać i wracać tak długo, aż mata stanie się moim gruntem, moją równowagą i siłą. Szybko zrozumiałam dlaczego tyle ludzi wstaje o świcie albo zmęczonych długim dniem po pracy biegnie z matą na zajęcia i pełni zapału i przekonania wracają wybierając  jogę jako styl życia. Styl pełen zmagań nie tylko ze swoimi słabościami fizycznymi, ale przede wszystkim pełen przygód w poszukiwania skarbu ukrytego w sobie. Wezwać siebie na pojedynek to jedno, można dokonać tego wstając co rano do pracy, zarabiając na życie ponad własne siły, a dotknąć siebie to co innego. I to drugie nie wydarzy się w żadnej nawet najfajniejszej korporacji. Dlatego ci, którzy po praktyce już w marynarkach i eleganckich ubraniach wychodzą na ulicę zalaną słońcem latem, deszczem jesienią i śniegiem zimą wracają na matę, by powoli, czasem z bólem, zbliżyć się do siebie, aż wreszcie stanąć ze sobą twarzą w twarz. Wszystko czego szukamy mamy w sobie, a joga w swojej tradycyjnej formie jest drogą na której dzięki zatrzymaniu, uspokojeniu oddechu i umysłu odnalezienie siebie staje się możliwe.

O tym jaki jest drugi i trzeci konieczny  do wykonania krok, by odnaleźć siebie już za kilka dni. Zaglądajcie na bloga. Namaste.