Blog

Czas ciemności

Czas ciemności

Za oknami jesień, w końcu po tegorocznym długim lecie widać to wyraźnie. Liście spadły z drzew, a do tego zrobiło się zimno. Tyle lat minęło zanim zrozumiałam, że jesień to tylko pora roku, a nie pora, którą trzeba przetrwać czekając na wiosnę, że melancholia niekoniecznie jest pierwszym objawem depresji, tylko refleksją i zatrzymaniem się. Każdy kto chce odciąć się od świata znajdzie doskonaly powód, który pozwoli mu zamknąć za sobą drzwi i uciec, nie oglądając się na to co piękne. Jesień jest idealnym czasem na depresję, szybko robi się szaro, ale ponuro jest już od rana, a to zwalnia nas z walki, by trzymać się pionu. Można się skulić, schować głowę w ramiona, w kaptur, albo przykryć kocem i przeczekać do wiosny. Kiedyś lubiłam depresję, to znaczy dziś wiem, że ją lubiłam, a wtedy uważałam tylko, że jest zwyczajna stała towrzyszką mojego życia i jestem z nią silnie związana. Teraz przysłuchuję się innym. Tak wiele osób zwierza mi się jak trudno wydostać się z przytłaczających myśli, zwłaszcza jesienią. Bardzo wierzę w to, że kiedy już trafili na matę, niebawem zniknie to uczucie przygnębienia i dzięki jodze i oddechowi dostrzegą siebie, odkryją prawdziwą istotę życia jaką jest nasza głęboko zakorzeniona siła i energia. My ludzie mamy ogromny potencjał i niesamowity dar, by całe życie wzrastać, niemal do końca mamy szansę się rozwijać, a każda pora roku temu sprzyja. Jesień i ciemność doskonale do tego wzrostu się nadaje.

Dzika natura kobiety

Dzika natura kobiety

Czytałyście kiedyś książkę, którą napisała Clarissa Pinkola Estes, „Biegnąca z Wilkami”? Ja przeczytałam ją kilka lat temu i od razu przypomniałam sobie, że miałam podobne uczucia będąc już małą dziewczynką i tak samo jak autorka, od namłodszych lat chciałam pozostać dziką i wolną duszą. Nie wiedziałam jeszcze co to oznacza i choć kochałam sukienki, które ubierałam w niedzielę, od ich powabu i uroku wolałam szum wiatru w uszach i widok ogrodu z górnej gałęzi jabłoni. Szybko choć niechcący, niszczyłam więc kosztowne ubrania o metalowe błotniki roweru albo kolce bramy wjazdowej. Pozostając jednak estetką, ubrudzona myłam się, czesałam włosy i wkładałam piękne zamszowe buty i nowe świeżo wyprasowane sukienki, po czym oglądałam się w odbiciu drzwi balkonowych, wyobrażając sobie, że jestem księżniczką. Wystarczył jednak zaledwie najcichszy odgłos z ogrodu, wołanie ptaka albo skrzypnięcie furtki i zapominałam o czystych butach, umytych włosach i znów gnana jakąś siłą, biegłam w tunel starych krzaków porzeczek. Lubiłam w ich mroku wypatrywać wychodzących z ziemi dżdżownic, by móc opowiedzieć im o moich radościach i smutkach. Kiedy dziś myślę o moim dzieciństwie zdaje mi się, że uciekając od zawiłości życia domowego wychodziłam z niego, by iść przed siebie, odważnie i bez strachu zaglądać do niedokończonych budowli i śpiewać tam razem z echem wymyślone na miejscu piosenki. Wierzyłam, że cały świat mi sprzyja i czeka na mnie, aż dorosnę. Wierzyłam, że jest misja, którą mam do wykonania. A kiedy już stałam się dorosła, straciłam moją dzikość i wiele lat szukałam w sobie tego utraconego impulsu, który znów miał sprawić, że zapłonę z zapału i miłości do świata i wybiegnę naprzeciw zadaniu, czekającemu do wypełnienia, tak samo jak wcześniej wybiegałam do ogrodu nie zważając zupełnie na nic. I oto jest, od kilku lat wiem, że joga i jej narzędzia przywróciły mi moją naturę i teraz chcę tylko przekazać tę wiedzę Wam, byście powróciły do siebie, odnajdując wasze sedno, jądro waszych mocy i naturalne instynkty.

Zostaw ego za drzwiami

Zostaw ego za drzwiami

Wchodząc po raz pierwszy na mate zazwyczaj nie mamy oczekiwań. Nie wyobrażamy sobie, że za jakiś czas będziemy wkładać nogę za głowę albo leżeć w pozycji żółwia z brodą na macie. Nie dopuszczamy również możliwości wykluczenia z naszego jadłospisu  ulubionego kurczaka z warzywami po tajsku. Nie zdajemy sobie nawet sprawy co dokładnie oznacza praktykować regularnie, zakładając, że dyscyplina, o której  mowa, zawęża się do dwóch mobilizacji w tygodniu. Z czasem dowiadujemy się, że chodzi o to, by niemalże codziennie aktywować nasze ciało, wykonując kolejne asany i poznając sens jogi. Długo jeszcze nie rozumiemy, że praktyka posłuży bardziej naszemu ego, niż samemu ciału. Po fazie sceptycyzmu i obaw wchodzimy w fazę ślepego zaufania. Teraz na zajęcia przychodzimy  codziennie, a z nocnych sów stajemy się skowronkami, najchętniej czytalibyśmy już tylko o jodze, w weekendy wyjeżdżamy na warsztaty, a jeśli na wakacje to też tylko po to, by doświadczać i poznawać, oczywiście: jogę. Jeśli planujemy dalsze wyprawy, to w rachubę wchodzi wyjazd do Indii, a wszystko, by poznać od podszewki to do czego ciągnie nas coraz bardziej. Znamy już swoje ciało, ale nadal odkrywamy nowe możliwości i pokonujemy kolejne ograniczenia. Dowiadujemy się  o wielu aspektach systemu, choćby czym  są Yamy i Niyamy, oddychamy pełniej, dokonujemy prób koncentracji i medytacji, których powoli  nie będziemy już tak  nazywać.

 

 Dwa kolejne kroki ku sobie- część 3

Dwa kolejne kroki ku sobie- część 3

Kiedy mamy już za sobą zaspokojenie podstawowych potrzeb na naszej drabinie celów (korzyści przynależności do grupy, większej ruchomości, brak bólu pleców, umiejętności relaksacji i głębokiego oddychania)  to wyruszenie w drogę,  by poznać coś o wiele głębszego staje się naturalnym procesem. 

 Joga jakiej szukasz -krok pierwszy- część 2

Joga jakiej szukasz -krok pierwszy- część 2

Pierwszym krokiem w podróży ku spotkaniu siebie jest wejście na mate, ma ono służyć zaspokojeniu najważniejszych potrzeb, niemalże tak samo jak w piramidzie Masłowa. Jednym z takich impulsów dzięki któremu po raz pierwszy chcemy spróbować jogi może być choćby potrzeba postępującego stada.

Joga Warszawa Powsin

Joga Balans
ul. Dobrodzieja 11
02-998 Warszawa - Wilanów - Powsin