Blog

W oceanie jogowych wydarzeń

W oceanie jogowych wydarzeń

Kiedy podchodziłam do praktyki Ashtanga jogi po raz pierwszy, najpierw robiłam to ostrożnie, gdyż wydawało mi się, że mogę się uszkodzić, zbliżałam się więc tak, jak pies podchodzi do jeża. Moje zainteresowanie było duże, wszystko wydawało się ekscytujące i niesamowite, ale zarazem pełne wysiłku, potu, bólu, wydechów, które nie wiadomo czy były tylko oddechami, czy też cichym pomrukiem nadludzkiego wysiłku. Zaczęłam moją regularną praktykę, bo bolały mnie plecy. Nikt, kto się rozsypuje fizycznie, nie zbierze się dobrowolnie i nie wejdzie na matę, no chyba, że ma w sobie resztki pełzającej dyscypliny, wytworzonej w ostatnim akcie woli i walki przeżycia. Ja walczyłam o mobilność na poziomie komórkowym. Wyjście z łóżka rano stawało się codziennym koszmarnym rytuałem.  Stół operacyjny stawał się jedynym rozwiązaniem, póki nie odkryłam, że lepszym może być Ashtanga. Gdy zaczynasz zdawać sobie sprawę, że uratować możesz się tylko ty sam, że nie pomoże ci nikt inny, bo każdy ruch ze strony obcych może ci tylko zaszkodzić, mówisz sobie: dobrze, spróbuję.

Reporterski zestaw narzędzi do praktyki jogi

Reporterski zestaw narzędzi do praktyki jogi

W Nowym Roku nie mam żadnych nowych postanowień, poza tymi, które pojawiły się już w starym i wiem, że w TYM trzeba je będzie jedynie wprowadzić w życie. Nie widzę powodów, by nie działać i nie dążyć do ich realizacji. Na szczęście, odkąd praktykuję jogę marzenia stały się bardziej dostępne i wszystko układa się w całość. Joga to moja trzecia wielka miłość, a ponieważ do trzech razy sztuka, przeczuwam, że ta miłość będzie moją ostatnią. Pierwsza to pisanie książek i opowiadań, a druga to reportaż dziennikarki. Z początkiem tego roku znalazłam karton z moimi reportażami, notatnikiem, dyktafonem i niezbędnik reporterskim. Zanurzyłam się w jeziorze przeszłości i pływając w nim poczułam, że temperatura wody jest tu taka sama, dno porośnięte takimi samymi wodorostami, a w szuwarach te same ptaki i owady. Przez to porównanie chcę podkreslić, że joga i reportaż wydały mi się podobnymi do siebie siostrami albo przynajmniej bliskim kuzynostwem. Jednakże, na pierwszy rzut oka nie sposób dostrzec żadnych podobieństw. Wróćmy zatem na chwilę do planów i marzeń jak na początek roku przystało.

Myślę więc jestem, czy myślę, więc cierpię?

Myślę więc jestem, czy myślę, więc cierpię?

Kilka lat temu wybrałam się w samotną podróż. Przyczyn tego wyjazdu było wiele, ale jedną z najważniejszych było budzące się we mnie pragnienie niemyślenia. Być może dlatego, że od wczesnej młodości przyzwyczaiłam moją głowę do analizowania zachowań własnych i cudzych, słów usłyszanych i tych wypadających z  moich własnych ust. Lubowałam się w rozpatrywaniu zdarzeń minionych, zwłaszcza tych, gdy uważałam,  że wcale nie musiały się zdarzyć, ale też nie zostawiałam bez wewnętrznego komentarza zdarzeń, które się nie wydarzyły, a wydawało się, że właśnie powinny.

Cechy dobrego nauczyciela jogi

Cechy dobrego nauczyciela jogi

W poniższym teście posługuję się określeniem „nauczyciel”, w rodzaju męskim, jednak jest to jedynie kwestia wybranego przeze mnie nazewnictwa i płeć nauczyciela nie odgrywa żadnej roli. Nauczyciel- jest tu również rozumiany jako kobieta- czyli nauczycielka.

O tym dlaczego ja i świat praktykujemy jogę

O tym dlaczego ja i świat praktykujemy jogę

Powodów dla których świat ćwiczy jogę jest tyle, ilu ludzi jest na tym świecie, a przynajmniej tyle, ilu ćwiczy jogę. Ja ją ćwiczę od lat, pierwszy raz rozciągałam się na dywanie w moim dziecięcym pokoju. Musiałam być wtedy w przedszkolu. Nie pamiętam mojej motywacji, prócz tego, że w ręce wpadła mi niewielka książeczka z rysunkami zakręconych we własne kończyny postaci. W mojej rodzinie nikt nie ćwiczył, nikt nie potrafił też powiedzieć mi skąd wzięła się książeczka, którą rozkładałam przede mną podłodze. Myślę, że kupiła ją mama, która zawsze była zainteresowana jogą, ale obawa przed wysiłkiem brały górę, więc książeczkę przekazała mnie. Próbowałam więc naśladować to co widziałam na rysunku. Robiłam to miesiącami, ale w końcu przestałam. Dywan zamieniłam na baletki i podskakując w różowej spódniczce oddałam się pasji tańca, zapominając o jodze.

Joga Warszawa Powsin

Joga Balans
ul. Sandomierska 17
02-567 Warszawa